
Dwa mandaty na 10 000 złotych i utrata prawa jazdy w Lublinie
W miniony weekend w Lublinie doszło do niecodziennej sytuacji, która z pewnością zbulwersowała wielu kierowców. W niedzielę, jeden z uczestników ruchu drogowego został przyłapany na prowadzeniu swojego BMW w obszarze zabudowanym z prędkością 123 km/h. To znacznie przekracza dozwolone w tym miejscu ograniczenie, co skutkowało nałożeniem mandatu.
Jednak prawdziwa sensacja miała miejsce następnego dnia, kiedy ten sam kierowca został zatrzymany ponownie. Tym razem, jadąc przez Adamów, był jeszcze szybszy – jego prędkość wyniosła 126 km/h. Tego dnia funkcjonariusze drogówki nie mieli litości i nałożyli na niego kolejny mandat, który łącznie z pierwszym wyniósł aż 10 000 złotych.
Wielu zastanawia się, jak można zignorować konsekwencje pierwszego zatrzymania i ponownie narazić się na tak drastyczne kary. W rozmowie z policją kierowca tłumaczył się wysokim ciśnieniem i chęcią szybkiego dotarcia do celu. Jednak takie tłumaczenia nie znajdują zrozumienia wśród funkcjonariuszy, którzy muszą dbać o bezpieczeństwo na drogach.
Dla niektórych tak skrajne przypadki mogą być odzwierciedleniem narastającego problemu z szybkim i niebezpiecznym prowadzeniem pojazdów. Policja w Lublinie zapowiada wzmożoną kontrolę na drogach, a takie incydenty mają służyć jako przestroga dla innych kierowców, którzy mogą myśleć, że uda im się uniknąć konsekwencji za brawurową jazdę.
Na podstawie: Źródła
Opublikowano: 01 kwietnia 2025